Okolica
będzie o praca, spanie, praca, spanie ;)
W komentarzach padło pytanie o okolicę: gdzie mieszkam, jak daleko do pracy itp...
Póki co jestem tutaj sam (w sensie: bez nikogo ważnego koło mojego boku). Daje to komfortowe poczucie elastyczności, że łatwo dostosujesz się, do ew. zmian.
Korzystając z tego przywileju, założyłem sobie że znajdę mieszkanie jak najbliżej pracy. Powiedziałem sobie, że mogę zmieniać pokój nawet co miesiąc ale będę robił to dopóty, dopóki nie będzie mi pasował.
Jak się okazało nie mam po co korzystać z tego przywileju.
Ale po kolei: cała ta okolica to jak wspomniałem wcześniej to CityWest. Oprócz Business Parku, w którym m.in. jest usytuowane AOL drugim najważniejszym obiektem tutaj jest CityWest Hotel. Nie jest to tylko hotel w tradycyjnym znaczeniu: oprócz tradycyjnego budynku z pokojami (nie wiem jak to inaczej nazwać ;-) ) jest to też cały kompleks gdzie można bez nudzenia się spędzić przynajmniej weekend. Na ten kompleks składają się: pola golfowe,trzy helikoptery z lokami widokowymi, obiekty odnowy biologicznej itp... Trochę przypomina mi to naszego rodzimego Gołębiewskiego.
No to jak mieszkam?
Po wprowadzeniu się do mieszkania dowiedziałem się od mojego współspacza, że mieszkam... na terenie hotelu. Po prostu jest grupa niskich apartamentowców na zamkniętym osiedlu, która jest przeznaczona na long-term rent. Faktycznie można się tak poczuć, ponieważ każdy z dwóch pokojów ma swoją łazienkę, pokój jest generalnie umeblowany do spania a nie do mieszkania. Natomiast jest salon połączony z kuchnią gdzie można się rozwalić przed telewizorem na kanapie:
(fotki można powiększyć klikając prawą myszką i wybierając opcję POKAŻ OBRAZEK)
Na pierwszej focie w tle góry Wickflow otaczające Dublin od południowego zachodu.
Na drugiej focie polecam abyście się przypatrzyli jak nisko są parapety! Ubaw jest na parterze, przy otwartym oknie po prosu można wejść do domu przez okno podnosząc lekko nogę... Ale może to, że osiedle jest zamknięte (na drugiej focie w głębi widać bramę) powoduje, że nie ma z tym problemu.
Sama okolica - jak powiedziałem wcześniej - w zasadzie już poza Dublinem. Jeśli nie pracuje się tak jak ja (15 minut pieszo) to bez samochodu ani rusz.
Autobusy? Hmm, no jest taki jeden, nazywa się numer 69 i przyjeżdża o której mu się chce ;) Instytucja DublinBus to ogólnie ciekawa historia, mam wrażenie, że firma wypełnia swoją robotę z hmmm, jak do dyplomatycznie nazwać... - pogodnym, powolnym namaszczeniem.
Jako mała próbka tego co możemy się tu spodziewać w kwestii autobusów publicznych zamieszczam fotkę jak najbardziej wykorzystywanego przystanku:

(fotki można powiększyć klikając prawą myszką i wybierając opcję POKAŻ OBRAZEK)
Na szczęście nie jestem skazany na bieżące korzystanie z busa - do pracy mam 10-15 minut pieszo. Krótki poglądowy filmik o okolicy.
Póki co uciekam spać.
Póki co jestem tutaj sam (w sensie: bez nikogo ważnego koło mojego boku). Daje to komfortowe poczucie elastyczności, że łatwo dostosujesz się, do ew. zmian.
Korzystając z tego przywileju, założyłem sobie że znajdę mieszkanie jak najbliżej pracy. Powiedziałem sobie, że mogę zmieniać pokój nawet co miesiąc ale będę robił to dopóty, dopóki nie będzie mi pasował.
Jak się okazało nie mam po co korzystać z tego przywileju.
Ale po kolei: cała ta okolica to jak wspomniałem wcześniej to CityWest. Oprócz Business Parku, w którym m.in. jest usytuowane AOL drugim najważniejszym obiektem tutaj jest CityWest Hotel. Nie jest to tylko hotel w tradycyjnym znaczeniu: oprócz tradycyjnego budynku z pokojami (nie wiem jak to inaczej nazwać ;-) ) jest to też cały kompleks gdzie można bez nudzenia się spędzić przynajmniej weekend. Na ten kompleks składają się: pola golfowe,trzy helikoptery z lokami widokowymi, obiekty odnowy biologicznej itp... Trochę przypomina mi to naszego rodzimego Gołębiewskiego.
No to jak mieszkam?
Po wprowadzeniu się do mieszkania dowiedziałem się od mojego współspacza, że mieszkam... na terenie hotelu. Po prostu jest grupa niskich apartamentowców na zamkniętym osiedlu, która jest przeznaczona na long-term rent. Faktycznie można się tak poczuć, ponieważ każdy z dwóch pokojów ma swoją łazienkę, pokój jest generalnie umeblowany do spania a nie do mieszkania. Natomiast jest salon połączony z kuchnią gdzie można się rozwalić przed telewizorem na kanapie:
(fotki można powiększyć klikając prawą myszką i wybierając opcję POKAŻ OBRAZEK)
Na pierwszej focie w tle góry Wickflow otaczające Dublin od południowego zachodu.
Na drugiej focie polecam abyście się przypatrzyli jak nisko są parapety! Ubaw jest na parterze, przy otwartym oknie po prosu można wejść do domu przez okno podnosząc lekko nogę... Ale może to, że osiedle jest zamknięte (na drugiej focie w głębi widać bramę) powoduje, że nie ma z tym problemu.
Sama okolica - jak powiedziałem wcześniej - w zasadzie już poza Dublinem. Jeśli nie pracuje się tak jak ja (15 minut pieszo) to bez samochodu ani rusz.
Autobusy? Hmm, no jest taki jeden, nazywa się numer 69 i przyjeżdża o której mu się chce ;) Instytucja DublinBus to ogólnie ciekawa historia, mam wrażenie, że firma wypełnia swoją robotę z hmmm, jak do dyplomatycznie nazwać... - pogodnym, powolnym namaszczeniem.
Jako mała próbka tego co możemy się tu spodziewać w kwestii autobusów publicznych zamieszczam fotkę jak najbardziej wykorzystywanego przystanku:

(fotki można powiększyć klikając prawą myszką i wybierając opcję POKAŻ OBRAZEK)
Na szczęście nie jestem skazany na bieżące korzystanie z busa - do pracy mam 10-15 minut pieszo. Krótki poglądowy filmik o okolicy.
Póki co uciekam spać.

