RSS feed
<< Znowu w Krakowie | Home | CV i rozmowa kwalifikacyjna >>

Tjaaaa

no comments

ostatni weekend spędzony w Krakowie. Po trzech dniach interview mogę napisać kilka porad jak pisać cv, jak rozmawiać itp... chyba to zrobię w niedalekim wpiscie.  Dzisiaj raczej dwie sytuacja, które zostały mi w pamięci z kategorii tych mniej przyjemnych:

sobota wieczór na Florianskiej. Mnóstwo ludzi, ciepło.
Razem z kilkoma irlandczykami wyszlismy na wieczór po całym dniu roboty biurowej. Byliśmy po świetnej kolacji z winem, humorki - ale nie pijani.

W tłoku ktoś wpadł na dwóch kolesi z przeciwka - nie wiem nawet, czy kumpel wpadł na człowieka czy może odwrotnie. Nic wielkiego - chyba to po prostu zawadzenie się ramionami a nie jakieś konkretne zderzenie, wtytrącenie czegoś z reki itp...

Reakcja Irlandczyka - o sorry, sorry.
Reakcja kolesia - [beeep]a, [beeep]j do swojej irlandii Irolu [beeep]any!!. Było to wykrzyczane bo wcale się nie zatrzymywaliśmy tylko każdy poszedł dalej w swoją stronę a typ po prostu odwrócił sie i wrzeszczał.


Sytuacja druga:
wsiadamy do samolotu w niedzielę rano - (Ryanair). Kolega miał wykupiony priorytet, wsiadł pierwszy i trzymał miejsca dla dwóch ludzi.
Pojawił się koleś z dużymi plecami, który koniecznie chciał zając jedno z miejsc (chyba jego laska siedziała po drugiej stronie czy coś podobnego). Wywiązła się krótka dyskusja i koleś zaczął napierać. w pewnym momencie nachylił się do Garego i powiedział:
"nie podskakuj, jesteś teraz w moim kraju".

no cóż - asssholes are in each country.


Re: Tjaaaa

No racja, w każdym kraju. ZTCW to w Kraku mają trochę dosyć tych co przylatują Ryanem się pobawić. No ale nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.

Czekam na obiecane porady...

Mam nadzieje ze dajecie odpowiedz, nawet gdy jest negatywna.

Add a comment Send a TrackBack