Polskie wesele w oczach irlandczyka
Na wesele u Marcina, które odbywało się pod Wrocławiem, zostali zaproszeni koledzy z pracy - Irlandczycy.
Było to tradycyjne, polskie, dobrze nam znane przyjęcie weselne z poprawniami. Dla chłopaków którzy byli ze mną (irlandczycy) dośc inne od tego co znają z Irlandii.
Zdziwienie pierwsze - hotel/nocleg dla zaproszonych gości jest za darmo. W irlandii płaci się tylko za drużbę i rodziców. Reszta zaproszonych gości musi zadbać i zapłacić za nocleg sama.
Zdziwienie drugie - na przyjęciu weselnym jedzenie jest serwowane całą noc. Co jakiś czas są donoszone gorące dania itp. W Irlandii najpierw jest obiad, potem wszystko zwijane i podawane są drinki. O 23iej podawana jest lekka przekąska - kanapki lub sałatki i to wszystko. Ogólnie mało kto z tego korzysta ponieważ wcześniejsze kilka godzin spędzone przy winie i niczym innym robi swoje ;-)
Zdziwienie trzecie - głównym alkoholem jest wódka pita w sporych ilościach przez całą noc. CO bardzo zadziwiło chłopaków,. to to, że mogli wypić kilkanaście kieliszków przez całą noc bez jakiegoś strasznego upicia się - a wszystko to, że szoty są małe (25ml) no i jest porządne jedzenie do przegryzenia. W Irlandii głównym alkoholem jest wino. Można je zamówić wraz z obiadem, można je również dostarczyć samemu. W takim jednak wypadku płaci się tzw korkowe - ostatnio z tego co mówił Paddy było to 7 EUR za butelke.
Wrażenie pozytywne - chłopaki byli rozchwytywani na boki, bo byli - jak to Irlandczycy - bardzo otwarci, weseli i rozmowni. Swoją drogą do dzisiaj nie mogę zrozumieć jak Jason potrafił kilka kwadransów rozmawiać z gronem ludzi, a potem dowiedziałem się że tylko jedna osoba przy tamtym stole tylko torchę mówiła po angielsku... ;-)
Na koniec niezła beka: im dłużej w noc tym chętniej każdy kierował w naszą stronę toasty. Z tego co mi potem Marcin mówił to nasz stolik był taki najbardziej bujający całe towarzystwo - śpiewy tańce itp. Paddy nawet przez mikrofon i do kamery złozył życzenia w języku Gaelickim... no cholera nie podobnym do żadnego innego!
I na bardzo koniec juz prawie wychodząc usłyszałem komentarz gdzieś z boku - patrz na tych sk.... - całą noc się nie oszczędzają i ciągle dobrze sie mają ;-)
Było to tradycyjne, polskie, dobrze nam znane przyjęcie weselne z poprawniami. Dla chłopaków którzy byli ze mną (irlandczycy) dośc inne od tego co znają z Irlandii.
Zdziwienie pierwsze - hotel/nocleg dla zaproszonych gości jest za darmo. W irlandii płaci się tylko za drużbę i rodziców. Reszta zaproszonych gości musi zadbać i zapłacić za nocleg sama.
Zdziwienie drugie - na przyjęciu weselnym jedzenie jest serwowane całą noc. Co jakiś czas są donoszone gorące dania itp. W Irlandii najpierw jest obiad, potem wszystko zwijane i podawane są drinki. O 23iej podawana jest lekka przekąska - kanapki lub sałatki i to wszystko. Ogólnie mało kto z tego korzysta ponieważ wcześniejsze kilka godzin spędzone przy winie i niczym innym robi swoje ;-)
Zdziwienie trzecie - głównym alkoholem jest wódka pita w sporych ilościach przez całą noc. CO bardzo zadziwiło chłopaków,. to to, że mogli wypić kilkanaście kieliszków przez całą noc bez jakiegoś strasznego upicia się - a wszystko to, że szoty są małe (25ml) no i jest porządne jedzenie do przegryzenia. W Irlandii głównym alkoholem jest wino. Można je zamówić wraz z obiadem, można je również dostarczyć samemu. W takim jednak wypadku płaci się tzw korkowe - ostatnio z tego co mówił Paddy było to 7 EUR za butelke.
Wrażenie pozytywne - chłopaki byli rozchwytywani na boki, bo byli - jak to Irlandczycy - bardzo otwarci, weseli i rozmowni. Swoją drogą do dzisiaj nie mogę zrozumieć jak Jason potrafił kilka kwadransów rozmawiać z gronem ludzi, a potem dowiedziałem się że tylko jedna osoba przy tamtym stole tylko torchę mówiła po angielsku... ;-)
Na koniec niezła beka: im dłużej w noc tym chętniej każdy kierował w naszą stronę toasty. Z tego co mi potem Marcin mówił to nasz stolik był taki najbardziej bujający całe towarzystwo - śpiewy tańce itp. Paddy nawet przez mikrofon i do kamery złozył życzenia w języku Gaelickim... no cholera nie podobnym do żadnego innego!
I na bardzo koniec juz prawie wychodząc usłyszałem komentarz gdzieś z boku - patrz na tych sk.... - całą noc się nie oszczędzają i ciągle dobrze sie mają ;-)

