RSS feed
<< Po zwolnieniach | Home | Jezyk angielski >>

Wiosna!!!

sezon grzewczy uznaje za zamknięty ;-)

Od tygodnia jest naprawdę przyjemnie. Myślę, że można powiedzieć że zima się skończyła.

Po tym wszystkim niedobtym co napisalem na temat naszego zajebistego rozszerzenia kuchni teraz przychodzi czas na zrechabilitowanie:
te wielkie przeszkolne drzwi, okna (dachowe tez) zaczynaja dzialac kiedy jest slonce. Domek jest akurat ustawiony ze lapie to co najlepszego ze slonca, a to sie da zauwazyc i poczuc...;-)

Czas na małe podsumowanie sezonu grzewczego.
Tak naprawde chlodno za oknem zrobilo sie w polowie pazdziernika i od tego czasu zaczelismy porzadnie ogrzewac mieszkanie.

Rachunki za gaz za okres pazdziernik-styczen to w przyblizeniu 500 EUR.
luty i marzec będzie jeszcze ok 120 EUR.

DO tego doliczam koszt opalu do kominka ktory w naszym przypadku, kilka razy naprawdę się przydał jako ogrzewanie. Węgiel (w workach po 40kg za 16 euro) oraz drewno kominkowe (worek za 2,5 EUR) to ok 150 EUR.

Daje nam to całkowitą kwotę 800EUR za ogrzanie domku ok 90 m2 za zimę.

Ogrzewanie ustawiane czasowo, z racji naszego rytmu zycia funkcjonowało z samego rana, potem przerwa tak do ok 15tej, i grzanie do 22giej.

Takie ogrzewanie gwarantowało nam utrzymanie ok 20 stopni w sypialniach, i średnio 18 stopni w salonie/kuchni. Kominek podgrzewał nieuzywany salon i korytarz gdzie kaloryfery nie działały ;-)
Ta temperatura była lekko poniżej komfortowej - inaczej mówiąc - bywalo chlodno ;-).

Co pradaoksalne - zycie w 19 stopniach bylo tez dla mnie ciekawym doswiadczeniem. Na swoim przykladzie zaobserwowalem, ze nie musze miec koniecznie 24 stopni jak to mielismy w bloku, ze nie jest konieczne chodzenie po domu w koszulce i krotkich spodenkach, z dlugim rekawem tez da sie zyc.
Zauwazylem tez ile energi pozera przecietna rodzina i jak beztrosko jest ona szafowana w starym budownictwie PRL: kaloryfery "na czynsz" ustawione na opor, pozdejmowane korki a jak za goroaco w zimie to sie otiwera okna ;-).

Salon to osobna historia, tak jak sie szybko nagrzewalto tak szybko sie schladzal. Po nocach gdzie było minus 2 na dworze i wietrznie rano potrafil zafundowac nam takie wskazania na termometrze:

termometr

(w kuchni pilo sie kawe, jadlo platki z mlekiem i szybko opuszczalo ;-) )


Wracam do tych 800 EUR. Jest to kwota ok 3 tys złotych. Za takie pieniądze w Polsce mozna ogrzac do 23 stopni duzo większe domy. Przez całą dobę.

Po raz kolejny okazuje sie jak tandetne i lekkie jest budownictwo w irlandii. Nasz domek nie jest wcale przykladem odosobnionym - podobne spostrzezenia mial ostatnio kolega, ktory pochodzi z Kanady. Jak to ujal: stary, ja u siebie chodzilem polnagi przy minus 20 za oknem i sniegu po kolanach. Irlandczycy nie umieja budowac cieplych domow...

Troche mnie tym podlamal, bo ludzilismy sie z Justyna, ze nastepny domek bedzie lepszy ;-)

Na koniec jeszcze bohater wieczoru - kominek ;-)



Add a comment Send a TrackBack