RSS feed
<< Krajzys 2 | Home | Gazeta Wybiórcza >>

WFH

nie mylic z WTF

caly ten tydzien jestem w Polsce. Co ciekawe jednak - nie kosztuje mine to ani jednego dnia urlopu.

Ostatnie kilka tygodni w AOL bylo ciezkie.
Uruchamialismy nowy projekt w ramach Community Platform. Udalo sie, jest sukces, strony ruszyly, wszyscy sa happy. Kosztowalo nas to (ludzie z Dublina) ok 3 dni nakreconych w formie nadgodzin za okres ost trzech tygodni.

Niestety - takie sytuacje sie zdazaja i nalezy sie z nimi liczyc w tej firmie. Niemniej poniewaz okolicznosci sie dobrze zlozyly postanowilem zagrac tym argumentem przy ustalaniu mojej nieobecnosci zwiazanej z wylotem do Polski. Przylot typowo kontrolny - zabralem dzieciaki do Dziadkow, odwiedzamy dentyste, okuliste itp...

Efektem ustalen urlopowych jest to, ze formalnie nie mam zadnego urlopu. Codziennie w tym tygodniu (oprocz wtroku) staram sie normalnie pracowac. Osiem godzin dziennie wchodze na firmowa siec, jestem dostepny na AIM, uczestnicze w telekonferencjach, i oczywiscie koduje! Taki rodzaj pracy jest prezez niektorych uprawiany namietnie, nazywa sie Working From Home (taki np. Stephen moj landlord, ktory przez rok jest na wygnaniu u tesciow na Faroe Island) - i mysle ze moglbym sie w tym odnalesc.

Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi sie tzw meeting room.
Z biura korzystamy z tego codziennie dwa razy ostatnimi czasy. Siadamy w sali spotkan, wykrecamy odpowiedni numer na zestawie glosnomowiacym. Po drugiej stronie siedza ludzie z Bangalore i Dulles. I gadamy o sprawach biezacych. oczywiscie mozna rowniez wdzwonic sie ze swoich biurek (co sie sprawdza w wypadku ekstra dlugich spotkan, install call).

Jako ze jest to numer telefonu to oczywiscie mozna sie wdzwonic tam rowniez ze Skypa. I tutaj uwaga - AOL ma specjalny bezplatny numer dla polaczen Skype. Zatem aktualnie siedze pod Belchatowem, wdzwaniam sie do US i dzieki temu polaczeniu kontaktuje sie z ludzmi z Indii i Dublina...

Ehh, ta globalizacja. Jestem z nia na codzien juz prawie drugi rok a ciagle mi imponuje, i nie potrafie przejsc tak do porzadku dziennego nad takim skakaniempo calym swiecie;-)

Aktualnie za oknem koeljny dzien sypie snieg, i morozek tak okolo minus 10.
Za dwa dni wsiadamy w samolot i po dwoch godzinach wyskakujemy w Dublinie, gdzie aktualnie jest 14 stopni w ciagu dnia...;)

Aha, przechodze cos w rodzaju mini jet laga.. Jest juz przed polnoca czasu PL a dzieciaki i ja raczej nie sa gotowe do snu;-)
Tags :



Add a comment Send a TrackBack