RSS feed
<< zima zima | Home | Krajzys >>

CHytry dwa razy traci, głupi - dziesiec razy

Czyli moje boje z NTL

Kilka tygodni ostatnich miesięcy miałem w lekkim poddenerwowaniu. Wszystko przez moją głupotę - i NTL ;-). Juz po wszystkim więc piszę co i jak.

NTL to irlandzki odpowiednik polskiej TOYA, ASTRA itp.. Jest to po prostu dostawca kablówki połączonej z internetem i telefonem.

Zaczęło się od pierwszego rachunku jaki otrzymałem od NTL.
Rachunek opiewał na kwotę 112euro za dwa miesiące.

Cokolwiek by to nie było kwota mi się nie spodobała. Jakoś tak nie potrafiłem sobie przetłumaczyć ze 500 pln bulę co drugi miesiąc za przeciętny internet i średnią kablówkę.
Od razu dodam, że mimo swojej przeciętności te pakiety mi w zupełności odpowiadały. Byłem przeciętnym serferem i oglądaczem ;-)

Do czasu... ale o tym zaraz.

No więc była akcja  -jest reakcja. W swojej zapalczywości co do zbijania niepotrzebnych kosztów rozpocząłem z NTL niekończącą się krucjatę pt. Zmiana Pakietów. Był październik 2008.

Jako pierwszy krok - skontaktowałem się ze Stephenem i dałem znać, że będę mieszał w pakietach - w koncu to wszystko na jego nazwisko jest...
Co prawda wstępnie planowaliśmy zmienić dane abonenta na mnie - ale okazało się to dość skomplikowaną procedurą i poprzestaliśmy na umowie:
 - ja wymyslam co mi się żywnie podoba, przekazuję dyspozycję Stephenowi, a On dzwoni i rozmawia z NTL.

No to pierwsze co  - zakładamy dostęp do konta online. Tam przedstawiana jest informacja o aktualnych rachunkach , przypisanych pakietach (ooo), itp... Przyda się.

Cynk do Stephena i czekamy.

Po kilku dniach jest korespondencja z PINem.

Ok, logowanie itp - mam wszystko co chciałem wiedziedzieć. No to czas na zmianę.

Poprosiłem Stephena o zlecenie zmiany pakietów na najniższe (aktualnie miałem średnie). Miesięcznie rachunki spadają o... ok 7 EUR. Już kilka minut po prośbie wiedziałem że to było głupie. Oszczędność praktycznie nijaka...

No ale ostatecznie jeśli miał to być jeden telefon to czemu nie...

Z poczuciem dobrze wykonanej, nikomu niepotrzebnej roboty szybko zapomniałem o temacie.


W międzyczasie byłem już trawiony manią oglądania filmów. Kupowałem płyty DVD na potęgę. Rozwalałem się w pokoju i cieszyłem oko kinem domowym, dolby 5+1 na oryginalnej wersji językowej itp...

Miodzio, jednak zorientowałem się, że za długo tak nie pociągnę - dobry film kosztuje przynajmniej kilkanascie euro. A na jednym w tygodniu się nie kończyło...
I właśnie wtedy jak z nieba spadł mi temat pobierania filmów z netu. miałem dostęp do ciekawych pozycji.

Jak zabawa - to z full wypasem!. Żadne dam DivX! Pobierałem pełne wersje DVD.

Wykonałem w związku z tym pewne inwestycje (hehe, kilka chwil wczesniej chytrzyłem 10 eur na miesiąc....): napiąłem się na płatne konto rapidshare, kupilem przenoścnego twardziela, zorganizowałem sobie DVD burner.
W szczycie przy zainstalowaniu odpowiednich download managerów potrafiłem zassać jeden film na dobę (ok 4,5GB). Pobieranie uprawiałem głownie z domu.
Trochę też z AOL, ale jak zobaczyłem co to się wyprawia z szybkością to się krótko mówiąc spłoszyłem i dałem spokój, transfer potrafił wyglądać tak:

pobieranie


No więc szafa grała, filmy się ściągały, nagrywajka dymiła ;-)
Codzienne wieczory filmowe, wally-E, happy feet, najnowsze Indiana Jones itp... Niezapmniane wieczory familijne - bezcenne ;-)


...Za wszystko inne zapłacisz NTLowi.


Kolejny rachunek z NTL mnie rozczarował:
Zamiast na kwotę niższą jak się spodziewałem rachunek opiewał na ok 180EUR. Co u licha?
Kwota w żadne sposób się nie kalkulowała. Okazało się, że na liście usług poajwiła się druga instalacja (jakbym zamówił sobie druga linię).  kontakt ze stephenem, wyjaśnienie co i jak, on telefonuje do NTL, zgadza się, coś nie tak, wyprostujemy.

Chwilę przed Gwiazdką, gdzieś tak po 20tym pobranym DVD coś mnie tknęło.

- Hmm, przecież mam chyba ten pakiet już zmieniony na najniższy (niestety NTL online pokazywało mi, że nie mam żandego pakietu internetowego ;-))
- Jeśli mam najniższy pakiet to to chyba nie ma on opcji unlimited transfer.
- Jesli nie mam unlimited transfer to raczej napewno już przekroczyłem dopuszczalny miesięczny transfer.
- Jeśli przekroczyłem transfer a dalej mam pełną szybkość łącza to NTL nie zastosował limitowania.
- Jeśli nie zastosował limitowania to musi być to inny sposób rozliczenia się za nadmiarowe pakiety.
- Czy jest dodatkowa opłata za każdy pobrany nadmiarowy megabajt?
- ILE się płaci za nadmiarowz megabajt?


Na wszystkie powyższe pytania uzyskałem odpowiedź twierdzącą.
Odpowiedź na ostatnie szukałem już z lekkim przerażeniem. Wyszperana na stronie taryfa przerazila mnie:

pobieramy 3 euro centy za kazdy nadmiarowy megabajt.

Przekroczenie transferu szacowalem na ok 80GB.


NIe! To nie moze byc prawda. Nie mozna glupim internetem wykrecic przez kilka tygodni zaleglosci na ponad dwa tys euro!

W oczekiwaniu na to co nastapi czulem sie jak ostatni frajer. Wpadlem w sidla wlasnej chytrosci. najpierw uparcie walczylem o zmiane pakietu ( z takiego z unlimited) na taki z limited transfer aby zaoszczedzic grosze! Nastepnie przegialem maksymalnie transfer.

W miedzyczasie przeszedl jeszcze jeden rachunek. Znowu jakies niewielkie, znowu nielogiczne naleznosci - rachunek ten nie mogl jeszcze obejmowac tego specjalnego okresu. Stephen, kontakt z NTL, Naprawimy, wyjasnimy...

Oczywiscie wszelkie pobieranie skonczyla sie jak nozem ucial...


Minely kilka tygodni, i w polowie stycznia nadszedl Dzien Nadziei.
NTL przyslalo papier w ktorym poinformowano mnie, ze stwierdzono zbyt wysoki transfer na moim koncie. W trosce o innych klientow musimy prosic o ograniczenie transmisji. W przeciwnym wypadku bedziemy zmuszeni zablokowac, zmniejszyc itp...

Uff,uff, uff - to juz prawie wyjasnia sprawe.

Za kilka dni przyszedl wlasciwy rachunek:
- tylko ponizej setki euro! 

Znacie kawal jak wyszedl chlopak z gabinetu z wynikami badan na HIV i caly w szczesciu sciskal wszystkich wokolo krzyczac - Tylko kila!,

To tak wlasnie sie czulem...)

Kilka tygodni pozniej zamowilem pakiet filmowy. Kino domowe sluzy nam jako przyzwoite naglosnienie do radia. I slucham znowu duzo plyt CD... ;)
Tags :


Re: CHytry dwa razy traci, głupi - dziesiec razy

„Kino domowe sluzy nam jako przyzwoite naglosnienie do radia. I slucham znowu duzo plyt CD... ;)”         Ale gdzie jest czytanie książek? I to po pracy w Azymucie…

Add a comment Send a TrackBack