zima zima
na calego
w Irlandii kataklizm.
no moze przesadzam z tym okresleniem - ale najlepiej fakty:
Irlandia nie jest przygotowana na takie warunki. Wiekszy snieg na dluzsza mete oznacza paraliz kraju, problemy z zaopatrzeniem, niepracujace firmy, pozamykane szkoly.
Coraz cieplej zaczynam myslec o polskich Drogowcach, ktorzy co roku daja sie zaskoczyc, ale w koncu wytaczaj sie na ulice z plugami i piaskarkami.
no moze przesadzam z tym okresleniem - ale najlepiej fakty:
- koniec stycznia - ocieplilo sie tak, ze w powietrzu wiosna! naprawde przyjemnie:
- poniedzialek 2 luty - wieczorkiem zaczyna proszyc snieg. niby nic wielkiego ale male rozczarowanie. Teoretcznie w Irlandii jest juz kalendarzowa wiosna i tydzien wczesniej w sobote sloneczko tak operowalo, ze Justyna otworzyla na osciez drzwi do ogrodu w ciagu dnia!
- wtorek 3 lutego, od snieg pada przez cala nocke. od rana miasto zasypane. o 8,30 przychodzi SMS ze szkoly od dzieciakow - zajecia odwolane z powodu trudnych warunkow dojazdowych. Oni maja fajnie;-) ja wyjezdzam do pracy, na ddrodze snieg, ale bez przesady.
- po poludniu zaczyna znowu padac. Ludzie w biurze decyduja sie opuscic biuro i wracac przezd zmrokiem. za chwile przychodzi email od szefa oddzialu z oficjalnym przyzwoleniem - pogada sie psuje, mozecie opuscic biuro. Wyszedlem kolo 16tej. w domu bylem ok 18tej ;-) caly campus wyjezdzal w tym samym czasie. Podczas jednego ze skokow w korku o kilkanscie metrow do przodu slysze BANG! i orientuje sie ze ktos za mna nie wyhamowal (5 km na h ;-) ). Na szczescie zderzak zadzialal. Nic nie widac - zarowno u mnie jak i u Niej. Snieg pada obficie. Wieczrem ten filmik:
- W wiadomosciach podaja, ze opoznienia na N7 - to taka wyjazdkowka z Dublina na zachod - siegaly 5 godzin(!).
- sroda rano, kolejny SMS ze szkoly i kolejny dzien wolny. Na drogach niodgarniety snieg, tyle co auta rozjechaly. Ale jest lekko powyzej zera. Chlapa na chodnikach. Jadac do pracy widze ludzi paradujacych w trampeczkach i zgrozo! ...klapeczakch. Marcin dociera do biura przed 10ta - dzinsy po kolana zamoczone od mokrego sniegu;-) Polowa staffu pracuje z domu, nawet nie probowala dojechac. Fajny komunikat dostalismy od Brendana - wyjechalem z domu ale po kilku km przebijania sie zobaczylem na poboczach porzucone auta - to zawrocilem. Pracuje dzis z domu ;-) Po poludniu zaczyna znowu sypac, temperatura lekko powyzej zera. Puszczaja nas do domu a ja patrzac na blaszane biurowce zaczynam myslec o przytosowaniu ich do zalegania mokrego sniegu na dachu. Mysle o katastrofie sali wystawowej na Slasku... Powrot masakra - znowu caly kampus w zolwim tempie probuje wyjechac w tym samym czasie. Samochody maja problemy z ruszeniem z miejsca... Patrze na te wszystkie beemki, mercedesy, fordy i bezradnych ludzi w krawatach siedzacych w srodku. Uswiadamiam sobie jaki slaby i nieprzystosowany jest teraz Czlowiek z Miasta. Problemow nie maja tylko ci rozwalajacy sie 'samochodami dla aktywnych' ;-) (rozmaite SUVy). Ale i oni grzecznie stoja w korkach. Co ciekawe mimo takich warunkow na drogach ciagle te same zasady, wpuszczanie przed siebie itp... Ogolnie snieg tutaj jest frajda. Niektorzy ludzie wracaj z biur pieszo - laski w kozackach na obcasie z nieodlacznymi kawusiami z rece slizgaja sie po sniegu raz po raz zaliczaja glebe. Kolesie w lekkich plaszczykach, szczurkach i z rozwalonymi kolnierzykami. Troche to obstrakcyjnie wyglada;-0. Ja w mojej ciezkiej, gumowanej kurtce z grubym kapturem ;-)
- Po dwoch godzinach jestem w domu. Wieczorkiem podjechalismy na cotygodniowe zakupy. Widzac co sie dzialo na drogach do koszyka wpakowalem nieco wiecej zywnosci;-)
- do konca tygodnia jeszcze raz odwolano zajecia w szkole, snieg to troche sypie to troche stopnieje. Aktualnie jest sobota wieczor i za oknem ciagle bialo. N adrogach OK, biura tez pracuja normalnie. To co teraz meczy to temperatura ok minus jeden. W tych domkach da sie odczuc ze na dworze chlodniej. Domki to osobna historia...;-)
- Czkeamy na ocieplenie dorzucajac do kominka;-) Niech juz przyjdzie wiosna!!
Irlandia nie jest przygotowana na takie warunki. Wiekszy snieg na dluzsza mete oznacza paraliz kraju, problemy z zaopatrzeniem, niepracujace firmy, pozamykane szkoly.
Coraz cieplej zaczynam myslec o polskich Drogowcach, ktorzy co roku daja sie zaskoczyc, ale w koncu wytaczaj sie na ulice z plugami i piaskarkami.

