RSS feed
<< Sweet harmony | Home | Zielona Noc >>

Szkoła

Załatwiona

Wczoraj byłem na spotkaniu z dyrektorem szkoły u Hani, wcześniej miałem już potiwerdznie od Kuby (bo to dwa osobne miejsca).
Jest juz wszystko przygotowane, podręczniki opłacone. Zaczynamy 1szego września ;-)

Za szkołę zbieraliśmy się już w październiku.(!)
Ludzie mnie ouprzedzali abym zabrał się za ten temat z dosć szybko aby potem nie było jakichkolwiek problemów.

No więc wziąłem sobie to do serca i kiedy tylko pierwszy raz miałem dzieciaki w odwiedzinach u siebie posłaliśmy je na próbę do lokalnej szkoły w Saggart, gdzie najbliżej jest z CityWest. Wcześniej porozmawiałem z Panią Dyrektor jak jest sprawa, że chodzi o trzy dni po godzinie dziennie - na próbę.
 - nie ma problemu

No to nadszedł sądny dzień - od rana Keith podrzucił nas do szkoły.
Hania do jednej klasy, kubuś do drugiej.
A my pod oknem z duszą na ramieniu...

Po niemiłosiernie długiej godzinie w końcu Pani wyprowadza dzieci do nas.

Hania: czemu mnie tak szybko zabraliście?!
Kuba: nic nie mówi, określiłbym jego stan jako 'skupienie'

Okazało się, że Hania została posadzona z Polską dziewczynką i Pani dała im jakieś bardzo niezobowiązujące zadania. Kuba natomiast stwierdził, że on nic nie rozumie.

Na drugi dzień już było widać niechęć Kuby. Ale jakoś dało się go przekonać. Porozmawiałem również z Panią, że jesteśmy tylko na trzy dni, dzieci są na próbę itp..

Aha, no i wyposazylismy Kubę w akcesoria - kredki, zeszyt itp.

Okazało się, że Pani w jakiś sposób przekazała mu zadanie narysowania czegoś tam. Wymalował samolot itp - i dostał ocenę. W nagrodę Pani przybiła na rysunek piękną 'pszczółkę'. Po drugim dniu Kuba stwierdził, że skoro jest ostatni dzień jutro to on nawet może już pójść.

To było jesienią.
Od tamtego czasu zdecydowalismy się, na inną dzielnicę no i na szkołę tam. Zatem gdzieś tak od marca zacząłem załatwiać papiery do szkoły w dzielnicy Stephena (tam gdzie wynająłem dom).

Ta szkoła wyglada znacznie okazalej - typowa szkoła w mieście (tamta w Saggart - malutka, wiejska szkółka).
Podzielona jest na  dwie części (dla Juniorów i Seniorow). Obydwie szkoły są katolickie i są częścią miejscowej parafii.

Zacząłem od spotkania w sektrretarciacie Juniorów. Poprosiłem o spotkanie z dyrektorką, powiedziałem co i jak. Pani Dyrektor wysłuchała i przedłożyła formularz do wypełnienia.Na  koniec wyposażyła mnie w ulotki dot. szkoły i obiecała odezwać się po wielkiej nocy, kiedy będą znane wyniki. Ulotka po polsku;-)

Z ciekawych spraw które wynotowałem z ulotki:

W skład pracowników wchodzi:
...
 - 1 nauczyciel pomagający dzieciom ze społeczności prowadzącej koczowniczy tryb życia (tzw travellers)
...

Aby uniknąć współzawodnictwa i aby zaszczepić w dzieciach poczucie dumy ze swojej szkoly oczekujemy, że będą nosiły strój szkolny (kompletny, łącznie z krawatem) codziennie.
...
Ze względów bezpieczeństwa w szkole zezwala się jedynie na noszenie zegarków. Inne rodzaje biżuterii będą dziecią odbierane i przechowywane w sekretariacie do odebrania rpzez rodziców.
..
Surowo zabania się uczniom uzywania telefonów komórkowych w szkole. Uczniom naruszającym tą zasadę telefony zostaną odebrane.
...
Czipsy, słone orzeszki, napoje musujące, małowartościowe produtky i gumy do zucia są zabronione. Zabrania się także na korzystanie ze szklanych butelek.
...
W drugiej klasie dzieci mają naukę pływania, koszykówki i irlandzkiego futblu. Uczą się także gry na świstawce irlandzkiej(!).
...
Edukacja wielokulturowa: cieszymy się, że wśród naszych uczniów jest sporo dzieci pochodzacych z innych krajów i z innych kręgów kulturowych. Obecnie mamy trzech nauczycieli ktorzy pomagają tym dzieciom w przyswojeniu języka angielskiego jako drugiego języka.
...
Motto naszej szkoły po irlandzku: "Mol an oige agus tiocfaidh siad", czyli "chwal dzieci a będą rozkwitać".
...

Aha, przy okazji wstąpiłem też do sekretariatu obok i wypełniłam papiery dla Hani.
Z wymaganych dokumentów jakie należało donieśc to świadectwo chrztu (bo to szkoła katolicka), metryka urodzenia, dwa zdjęcia paszportowe.

Po świętach dostałem potwierdzenia od dyrektorki szkoły juniorów. Jest miejsce, zapraszamy abyś zajrzał do nas w czerwcu celem otrymania listy podręczników etc.
A dwa tygodnie temu dostałem list z zaproszeniem na sptokanie od dyrektora szkoły Hani.

Tak naprawdę te obydwie szkoły to jeden budynek podzielony na dwie części: Juniorzy, Seniorzy.

Trochę mnie zaskoczyło to zaproszenie od dyrektora. Okazało się, że jest to normalne. każdy z rodzicow ma osobiste spotkanie z dyrektorem na którym można sobie porozmawiać o wszystkich sprawach.
Jeszcze jedno zwróciło moją uwagę - kiedy czekałem na spotkanie z dyrektorem to do sekretariatu przyszedł chłopaczek (chyba Polak) i mówi: dzieńdobry, jestem tłumaczem,  zostałem tutaj przysłany celem pomocy szkolemu psychologowi, ma dzisiaj kilka spotkań z dziećmi...

heh,

Dobra nie owijam w bawełnę:
Boję się - przd dzieciakami opowiadam, że to nic wielkiego, że inne dzieci też są nowe w szkole i języka nauczą się w ciągu kilku miesięcy.

Ale w środku mam straszną tremę przd tym, że na początku nie będzie im łatwo, nowy świat, nowe otoczenie, nowy nieznany język -  i przez to może kilka łezek polecieć...
Mnie??? ;-)


Dobra, jak się ogląda to co poniżej to jednak mimo wszystko jakoś to wszystko wygląda dobrze:

Tam na koncu na tablicy ogłoszeń jest najazd na uczniów miesiąca. Ta dziwczynka nazywa się Sandra Kowalczyk (chyba tak, w każdym razie nazwisko brzmi swojsko ;-) )
Tags :



Add a comment Send a TrackBack