Ubezpieczenie auta cz V - ostatnia
Hurra hurra hurra, przesyłka właśnie przyszła
Dziś przyszły kwity z ubezpieczalni. Tym razem jest to pełna polisa na cały rok.
Po ciekawych przejściach opisanych wcześniej finalnie sprawa się zakończyła pomyślnie.
Mogę w końcu wsunąć za szybę ten magiczny papierowy dysk i po tygodniowej przerwie kiedy to skończyło się poprzednie, tymczasowe ubezpieczenie - znowu jeździć.
Tym sposobem sprawę ubezpieczenia uważam za załatwioną.
Trwało to dość długo. Głównym powodem było moje wnioskowanie o zniżkę na podstawie kwitów z Polski.
Teraz mam już lokalne ubezpieczenie i następnym razem, za rok, będzie już bez takich fajerwerków. No i liczę, że kilka stówek taniej ;-)
Z drugiej dobrej wieści na dziś to Keith w dostał pracę.
Trwało to dość długo a jemu juz szczególnie musiało się nudzić, gdyż w swoim pozytywnym podejściu do życia założył kolejność:
najpierw zwalniam się z pracy a tydzień wcześniej zaczynam wysyłać CV.
To wszystko działo się pod koniec... stycznia. Po dwóch miesiącach facet był już nieco zdołowany i ta jego depresja nieco mi się udzielała.
Mam nadzieję, że w końcu już po wszystkim i zła chmura ucieknie z nad Jego głowy. On z tego powodu właśnie upija się na wesoło.
Aha - jako trzecia pozytywna wiadomość:
dzisiaj było na dworze 17 stopni i chyba pierwszy raz w tym roku na okoliczne trawniki wyjechały kosiarki różnej maści. Słońce i zapach świeżo ciętej trawy to taki znak że wiosna idzie na całego.
Po ciekawych przejściach opisanych wcześniej finalnie sprawa się zakończyła pomyślnie.
Mogę w końcu wsunąć za szybę ten magiczny papierowy dysk i po tygodniowej przerwie kiedy to skończyło się poprzednie, tymczasowe ubezpieczenie - znowu jeździć.
Tym sposobem sprawę ubezpieczenia uważam za załatwioną.
Trwało to dość długo. Głównym powodem było moje wnioskowanie o zniżkę na podstawie kwitów z Polski.
Teraz mam już lokalne ubezpieczenie i następnym razem, za rok, będzie już bez takich fajerwerków. No i liczę, że kilka stówek taniej ;-)
Z drugiej dobrej wieści na dziś to Keith w dostał pracę.
Trwało to dość długo a jemu juz szczególnie musiało się nudzić, gdyż w swoim pozytywnym podejściu do życia założył kolejność:
najpierw zwalniam się z pracy a tydzień wcześniej zaczynam wysyłać CV.
To wszystko działo się pod koniec... stycznia. Po dwóch miesiącach facet był już nieco zdołowany i ta jego depresja nieco mi się udzielała.
Mam nadzieję, że w końcu już po wszystkim i zła chmura ucieknie z nad Jego głowy. On z tego powodu właśnie upija się na wesoło.
Aha - jako trzecia pozytywna wiadomość:
dzisiaj było na dworze 17 stopni i chyba pierwszy raz w tym roku na okoliczne trawniki wyjechały kosiarki różnej maści. Słońce i zapach świeżo ciętej trawy to taki znak że wiosna idzie na całego.

