Krismas, Krismas ewryłer
...
Jest taka zasada - im naród biedniejszy tym bardziej religijny.
Działa to również w drugą stronę - im ludzie bogatsi tym w ich życiu mniej miejsca na wiarę i skupienie a więcej ogólnie pojętej konsumpcji.
Irlandia jest dużo bogatsze od Polski i zgodnie z powyższą zasadą religia tutaj ma o wiele mniejszy udział w życiu codziennym. Widać to dokładnie na przykładzie nadchodzącej Gwiazdki.
Z każdej strony atakują promocje, zakupy, dzwonki, śnieg (oczywiście tylko w reklamach) i cały ten Gwiazdkowy jarmark związany z prezentami. Nie oceniam tego: lepiej/gorzej niż w Polsce. Po prostu inaczej - a jak ktoś w tym czasie chce wejść do kościoła to oczywiście pasterka i msze są w podobnym porządku jak w Polce.
Ja już jestem po zakupach świątecznych. Wiwat Internet! Dzięki temu Justyna siedząc w Polsce załatwiła kwestię wyboru prezentów, ja oczywiście tez, niemniej moim głównym zadaniem było pojechać do sklepu, zdjąć towar z półki i zapłacić. Aha, zapomniał bym o drobnostce - wrócić. Tak, okazało się, że to co wybrałem kwalifikuje się do bagażnika auta a nie do autobusu. I dobrze - poznałem kolejnego, sympatycznego taksówkarza...
A jak te zakupy dokładnie przebiegały? No dla mnie nowość, i chyba w Polsce jeszcze niezbyt popularny sposób.
Największa sieć z zabawkami w Irlandii (SMYTHS) wystawia w Internecie katalog Online. Przeglądasz go (dosłownie kartkujesz), wybierasz co chcesz, sprawdzasz dostępność w najbliższym Ci sklepie, gwarantują że ta informacja jest aktualna przez dobę.
Można zdrukować stronę z potwierdzeniem i jeśli na miejscu okaże się, że towaru jednak nie ma (mimo potwierdzenia w Internecie) to dostaje się bonus (chyba 10%).
Jak wygląda sam sklep? Hmm, moje pierwsze skojarzenie - taki Praktiker tylko że zamiast farb, młotków itp - wszędzie zabawki od ziemi do sufitu...
Nie - wejście tam z dziećmi może skończyć się szokiem dla malucha... ;-)
Ciekawostką jest fakt, że skupują używane gry (PSP, Playstation) i można je kupić za 9,99. Fajny pomysł.
Ok, poniżej to co przytargałem a teraz poprawiam przedziałek Plastikowym Grzebieniem Z Niebieską Rączką i znikam na Firmowe Christmas Party. No właśnie - potwierdzenie tego co pisałem powyżej: impreza do drugiej w nocy, otwarty bar, DJ. A wszystko w SAS Radissonie w Centrum Dublina...
Działa to również w drugą stronę - im ludzie bogatsi tym w ich życiu mniej miejsca na wiarę i skupienie a więcej ogólnie pojętej konsumpcji.
Irlandia jest dużo bogatsze od Polski i zgodnie z powyższą zasadą religia tutaj ma o wiele mniejszy udział w życiu codziennym. Widać to dokładnie na przykładzie nadchodzącej Gwiazdki.
Z każdej strony atakują promocje, zakupy, dzwonki, śnieg (oczywiście tylko w reklamach) i cały ten Gwiazdkowy jarmark związany z prezentami. Nie oceniam tego: lepiej/gorzej niż w Polsce. Po prostu inaczej - a jak ktoś w tym czasie chce wejść do kościoła to oczywiście pasterka i msze są w podobnym porządku jak w Polce.
Ja już jestem po zakupach świątecznych. Wiwat Internet! Dzięki temu Justyna siedząc w Polsce załatwiła kwestię wyboru prezentów, ja oczywiście tez, niemniej moim głównym zadaniem było pojechać do sklepu, zdjąć towar z półki i zapłacić. Aha, zapomniał bym o drobnostce - wrócić. Tak, okazało się, że to co wybrałem kwalifikuje się do bagażnika auta a nie do autobusu. I dobrze - poznałem kolejnego, sympatycznego taksówkarza...
A jak te zakupy dokładnie przebiegały? No dla mnie nowość, i chyba w Polsce jeszcze niezbyt popularny sposób.
Największa sieć z zabawkami w Irlandii (SMYTHS) wystawia w Internecie katalog Online. Przeglądasz go (dosłownie kartkujesz), wybierasz co chcesz, sprawdzasz dostępność w najbliższym Ci sklepie, gwarantują że ta informacja jest aktualna przez dobę.
Można zdrukować stronę z potwierdzeniem i jeśli na miejscu okaże się, że towaru jednak nie ma (mimo potwierdzenia w Internecie) to dostaje się bonus (chyba 10%).
Jak wygląda sam sklep? Hmm, moje pierwsze skojarzenie - taki Praktiker tylko że zamiast farb, młotków itp - wszędzie zabawki od ziemi do sufitu...
Nie - wejście tam z dziećmi może skończyć się szokiem dla malucha... ;-)
Ciekawostką jest fakt, że skupują używane gry (PSP, Playstation) i można je kupić za 9,99. Fajny pomysł.
Ok, poniżej to co przytargałem a teraz poprawiam przedziałek Plastikowym Grzebieniem Z Niebieską Rączką i znikam na Firmowe Christmas Party. No właśnie - potwierdzenie tego co pisałem powyżej: impreza do drugiej w nocy, otwarty bar, DJ. A wszystko w SAS Radissonie w Centrum Dublina...

