Polacy w Irlandii
Czyli setki tysięcy polskich ambasadorów chcąc nie chcąc popularyzuje Naszą Najjaśniejszą
Dziś rano na barku w kuchni znalazłem takie oto cudeńko.
To jeden z takich drobnych przypadków, kiedy widzimy jak obecni tutaj Polacy wpływają na otaczającą ich Irlandię.
Z powyższego jestem osobiście dumny ponieważ widzę efekty mojego każdorazowego przywożenia ze sobą "czegoś z Polski". I proszę: Keith się rozmiłował w zobrowkha i nabył po drodze z nocnej zmiany...
Swoją drogą - nie wiedziałem, że są takie eksportowe wersje!
Inne przypadki promowania Polski przeze mnie ;-)
A to kilka innych, z którymi się tutaj zetknąłem:
Swoją drogą - mamy już pierwszy dzień grudnia.
Tu też się zaczyna krismas, krismas ewryłer. No zobaczymy jak to będzie - pierwsze święta poza domem - ale na szczęście z najbliższą rodzinką tutaj.
A tymczasem za oknem prawdziwa zima. Aż zrobiłem zdjęcie i je tutaj zamieszczam.
Miłej niedzieli...
To jeden z takich drobnych przypadków, kiedy widzimy jak obecni tutaj Polacy wpływają na otaczającą ich Irlandię.
Z powyższego jestem osobiście dumny ponieważ widzę efekty mojego każdorazowego przywożenia ze sobą "czegoś z Polski". I proszę: Keith się rozmiłował w zobrowkha i nabył po drodze z nocnej zmiany...
Swoją drogą - nie wiedziałem, że są takie eksportowe wersje!
Inne przypadki promowania Polski przeze mnie ;-)
- Jack z pracy obowiązkowo raz na tydzień obala tyske. I czasami pisze mi SMSa, że właśnie to robi i mnie pozdrawia ;-)
- Keith jak chce poderwać jakąś Polkę z obsługi (a jest ich mnóstwo w jego hotelu) to zaczyna od nazdrowe!.
- Szybko też chwycił inny zwrot, nie będę cytował tutaj... - może dlatego, że genialnie składa się z trzech angielskich słów tea who you ?
A to kilka innych, z którymi się tutaj zetknąłem:
- Radiowa reklama jakiegoś fasfood jest adresowana do młodych ludzi i zaczyna się od krzykliwego Jak se masz! Dalej idzie już po angielsku. Ale przyznaję, że działa - mimochodem po tym pierwszym zdaniu wytężasz ucho.
- Telewizyjna reklamówka która zachęca do płacenia za abonament TV. Scenka rodzajowa przedstawiająca sytuację, kiedy Inspektor TV wchodzi do salonu gdzie na kanapie rozwalone trzy osoby. Bardzo popularny w Irlandii wynajmowanie domu przez młodych ludzie/studentów itp... No i pada pytanie o opłacenie abonamentu. I również popularna reakcja tychze ludzi, którzy przyjeli strategię "udawaj Greka to facet sobie pójdzie". Tak więc wstaje pierwszy z brzegu rudy, piegowaty tak, że z daleka poznasz że to Irlandczyk i bezczelnie mówi: don't understand you, I am Polish. Potem wstaje kolejny i udaje, że jest z Chin, i potem jeszcze z innego równie egzotycznego kraju. Na to zong bo w odpowiedzi Inspektor zagaduje do każdego z Nich w Ichnim narzeczu... ;-)
- I jeszce coś, poruszone na forum gazety. Poniżej fotka pstryknięta w jakimś muzycznym sklepie - przedstawia koszulkę. Z mojego punktu widzenia mniej śmieszne. Ale zrobiłem miniankietę w pracy i chłopaki nie odbierają tego tak ekstremalnie jak ja. Polacy - uczmy się śmiać z nas samych!
Swoją drogą - mamy już pierwszy dzień grudnia.
Tu też się zaczyna krismas, krismas ewryłer. No zobaczymy jak to będzie - pierwsze święta poza domem - ale na szczęście z najbliższą rodzinką tutaj.
A tymczasem za oknem prawdziwa zima. Aż zrobiłem zdjęcie i je tutaj zamieszczam.
Miłej niedzieli...

