Oj oj oj
czyli sobota rano
Leżę na łóżku prawie bez ruchu - to plan na dzisiejszy dzień.
miałem inne plany: chciałem posprzątać łazienkę, zrobić pranie, wysprzątać salon i kuchnię.
Kiepsko to widzę.
Wszystko przez zielony napój z dużą ilością lodu i posmaku kiwi. I dodatkiem alkoholi. Kilku rodzajów.
Drink nazywa się fat frog i wczorajszego wieczora rządził w Mercantile.
Jak było wczoraj wieczorkiem? Fajnie.
Do 22giej przyznam, że sie wynudziłem w oczekiwaniu na kogoś znajomego.
Wcześniej były oczywiście znajome twarze z AOL, ale nikt z najbliższego otoczenia.
Potem zaczęli się schodzić ludzie z mojej grupy i zrobiło się całkiem sympatycznie.
Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Dwie z nich utkwiły mi w pamięci.
Ta zła
Rozmowa jednego z Kolegów z dziewczyną z biura "zbliżonego do Kierownictwa". Padło stwierdzenie: nie wiem, nie wiem co będzie za rok - naprawdę nie jestem w stanie cokolwiek powiedzieć. Rozmowa dotyczyła obecnej sytuacji w firmie.
Kolega podsumowując parę chwil potem stwierdził, że w jego opinii za rok AOLu w tym miejscu i takiej postaci już tutaj nie będzie.
Facet jest zatrudniony od 8miu lat i nie wyglądał na żartującego.
Wiem, że wczorajszy wieczór skłaniał do tego typu refleksji, wiem, że alkohol itp.
Nie drążyłem tematu póki co, ale obiecuję sobie że przy najbliższej dogodnej okazji muszę coś więcej wiedzieć. W Piątek za tydzień pożegnanie Jonathanna - może wtedy zapytam Go wprost co o takich opiniach sądzi.
Kilka dni temu mój Współspacz stwierdził, że Bubble is going to blown very soon. Miał na myśli gospodarkę, rynek Irlandzki. Od razu mi się to przypomniało jak usłyszałem ploty o AOL.
Ta dobra
Porozmawiałem sobie z Jonathannem. Rozmawialiśmy o tym co będzie po jego odejściu. Powiedziałem, że mam wrażenie że będę musiał pewne sprawy przerabiać od początku. Nowy szef, itp..
Na to Jon stwierdził, że o to nie mam się absolutnie co martwić. W tym tygodniu miał długą rozmowę z VP (najważniejszy w Dublinie) i przekazał Mu swoją opinię na mój temat. Stwierdził, że AOL nie wypuści mnie tak łatwo a jakieś okresy próbne to w ogóle żaden temat do myślenia.
Reasumując:dobrze mi idzie, w firmie której idzie źle.
miałem inne plany: chciałem posprzątać łazienkę, zrobić pranie, wysprzątać salon i kuchnię.
Kiepsko to widzę.
Wszystko przez zielony napój z dużą ilością lodu i posmaku kiwi. I dodatkiem alkoholi. Kilku rodzajów.
Drink nazywa się fat frog i wczorajszego wieczora rządził w Mercantile.
Jak było wczoraj wieczorkiem? Fajnie.
Do 22giej przyznam, że sie wynudziłem w oczekiwaniu na kogoś znajomego.
Wcześniej były oczywiście znajome twarze z AOL, ale nikt z najbliższego otoczenia.
Potem zaczęli się schodzić ludzie z mojej grupy i zrobiło się całkiem sympatycznie.
Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Dwie z nich utkwiły mi w pamięci.
Ta zła
Rozmowa jednego z Kolegów z dziewczyną z biura "zbliżonego do Kierownictwa". Padło stwierdzenie: nie wiem, nie wiem co będzie za rok - naprawdę nie jestem w stanie cokolwiek powiedzieć. Rozmowa dotyczyła obecnej sytuacji w firmie.
Kolega podsumowując parę chwil potem stwierdził, że w jego opinii za rok AOLu w tym miejscu i takiej postaci już tutaj nie będzie.
Facet jest zatrudniony od 8miu lat i nie wyglądał na żartującego.
Wiem, że wczorajszy wieczór skłaniał do tego typu refleksji, wiem, że alkohol itp.
Nie drążyłem tematu póki co, ale obiecuję sobie że przy najbliższej dogodnej okazji muszę coś więcej wiedzieć. W Piątek za tydzień pożegnanie Jonathanna - może wtedy zapytam Go wprost co o takich opiniach sądzi.
Kilka dni temu mój Współspacz stwierdził, że Bubble is going to blown very soon. Miał na myśli gospodarkę, rynek Irlandzki. Od razu mi się to przypomniało jak usłyszałem ploty o AOL.
Ta dobra
Porozmawiałem sobie z Jonathannem. Rozmawialiśmy o tym co będzie po jego odejściu. Powiedziałem, że mam wrażenie że będę musiał pewne sprawy przerabiać od początku. Nowy szef, itp..
Na to Jon stwierdził, że o to nie mam się absolutnie co martwić. W tym tygodniu miał długą rozmowę z VP (najważniejszy w Dublinie) i przekazał Mu swoją opinię na mój temat. Stwierdził, że AOL nie wypuści mnie tak łatwo a jakieś okresy próbne to w ogóle żaden temat do myślenia.
Reasumując:dobrze mi idzie, w firmie której idzie źle.

