Zwolnienia w AOL - c.d. III - Time to say goodbye
dzis tak caly dzien, a ostatnie dwie godziny to juz przesadyzm ;)
...mam na myśli korporacyjna pocztę.
Dziś pierwsza tura pożegnań tych odchodzących w ramach Redundancy Program.
Ostatnie dwie godziny przyszło piec emaili o tematach jak poniżej:
No i Jon, który znika za tydzień (więcej info tutaj) i kilku innych.
Dopóki się nie zaczęło to hasło: siedem osób nie robiło takiego wrażenia jak teraz.
Z dobrych rzeczy to pożegnanie jest okazja do posiedzenia dziś wieczorem w Mecantice Bar na Dame Street.
Aha, no i żeby dochować starej tradycji wyniesionej z poprzedniej roboty:
jedna z odchodzących dziewczyn miała u siebie taki fajny, duży panel LCD. Musze porozmawiać z managerem ;-))
(jak to było? rozdziobią nas kruki, wrony ?)
Dziś pierwsza tura pożegnań tych odchodzących w ramach Redundancy Program.
Ostatnie dwie godziny przyszło piec emaili o tematach jak poniżej:
- Time to say goodbye!
- so long - Finishing up now!
- Farewell - It is my time to say goodbye, as today is my last day.
- so long....farwell....
- I najlepsze: How the hell am I going to follow that??
- no i najprostsze: Goodbye
No i Jon, który znika za tydzień (więcej info tutaj) i kilku innych.
Dopóki się nie zaczęło to hasło: siedem osób nie robiło takiego wrażenia jak teraz.
Z dobrych rzeczy to pożegnanie jest okazja do posiedzenia dziś wieczorem w Mecantice Bar na Dame Street.
Aha, no i żeby dochować starej tradycji wyniesionej z poprzedniej roboty:
jedna z odchodzących dziewczyn miała u siebie taki fajny, duży panel LCD. Musze porozmawiać z managerem ;-))
(jak to było? rozdziobią nas kruki, wrony ?)

